niedziela, 25 marca 2012

dead farm


what an amazing thing omg
anyway, i constantly feel old
like i've wasted so much time, all my life, or something, and i can't even remember on what
let's add that i'm 19
yesterday was sunny and pretty and warm
today's windy and ugly and i haven't really slept. for 2 days.
it was meant to be a positive post, ok, so let's add some pink girlie stuff
i remember watching, and then reading the virgin suicides for the first time and i miss the feeling, i really do

sobota, 24 marca 2012

eksplodujący sukulent





myślę o moim dzieciństwie na blokowisku, w czasach, kiedy nikt się jeszcze nie bał wystawiać kwiatów na korytarz. myślę o moich sąsiadach i zapachu obiadów, pieczeni ze śliwką, gołąbkach z kapustą, cieście cytrynowym z czterocentymetrową warstwą lukru, pachnących od dwunastego piętra do parteru.
myślę o pierwszych obiadach jedzonych, rodzinnie, na maleńkim balkonie. młode ziemniaki, pierwsze szparagi, mizeria z ogórka, który ma prawdziwy smak. jeszcze-jeszcze-jeszcze trochę poczekam, a potem zacznie się; nagrzany asfalt, gołe stopy, burze.
dziwnie na mnie działa ta wiosna.
1/polyvore/2,3,4/tumblr

środa, 14 marca 2012

so you want to be a writer

if it doesn’t come bursting out of youin spite of everything,don’t do
it.unless it comes unasked out of yourheart and your mind and your
mouthand your gut,don’t do it.if you have to sit for
hoursstaring at your computer screenor hunched over
yourtypewritersearching for words,don’t do it.if you’re doing it
for money orfame,don’t do it.if you’re doing it because you
wantwomen in your bed,don’t do it.if you have to sit there
andrewrite it again and again,don’t do it.if it’s hard work just
thinking about doing it,don’t do it.if you’re trying to write like
somebodyelse,forget about it.if you have to wait for it to roar out
ofyou,then wait patiently.if it never does roar out of you,do
something else.
if you first have to read it to your wifeor your girlfriend or your
boyfriendor your parents or to anybody at all,you’re not ready.
don’t be like so many writers,don’t be like so many thousands
ofpeople who call themselves writers,don’t be dull and boring
andpretentious, don’t be consumed with self-love.the libraries of
the world haveyawned themselves tosleepover your kind.don’t add
to that.don’t do it.unless it comes out ofyour soul like a
rocket,unless being still woulddrive you to madness orsuicide or
murder,don’t do it.unless the sun inside you isburning your
gut,don’t do it.
when it is truly time,and if you have been chosen,it will do it
byitself and it will keep on doing ituntil you die or it dies in
you.
there is no other way.
and there never was.

- so you want to be a writer; charles bukowski

niedziela, 11 marca 2012

wtorek, 29 marca 2011

0;

nie wiem jak to wyrazić i nie wiem czy jest w ogóle sens w próbowaniu. mam w sobie tęsknotę ukierunkowaną tylko na paryz. i im blizej wizja mnie tam, w tym miejscu, się znajduje, tym bardziej boli mnie serce. z praktycznego punktu widzenia objawia się to tak: najpierw pojawia się dziwne uczucie w mojej przeponie, rozszerzające się na klatkę piersiową i zołądek, jakby coś rozciągało się we mnie, zarazem nieskończenie lekkie i z ołowiu. i puchate. łapie mnie za gardło i powoduje zawroty głowy i nogi mi miękną a ręce drzą. i nie umiem tego opanować i chce mi się płakać, a to wszystko z radości. ta radość jest taka, że aż boli. że aż nie mogę uwierzyć. a jednak wywołuje strach, że to ostatni raz,że nigdy więcej albo w ogóle nie, że nie wyjdzie i się nie uda. i zaraz dochodzi zal, głęboki zal który ściska mnie jak kleszcze, dlaczego nie tam, dlaczego musiałam urodzić się właśnie tutaj chociaż wiem, że mogło być przecież znacznie gorzej. ja rozumiem, kochać w tę sposób jakąś osobę. ja pojmuję tę trudną miłość, ktoś Cię opuszcza a Ty się go chwytasz desperacko bo inaczej nie możesz. ale nie miejsce, na miłość boską, to irracjonalne. coraz częściej marzy mi się przeciętność, która nie wiązałaby się z lękiem i tęsknotą i pragnieniem i przerażeniem, które juz nie jest zwykłym strachem, tylko czymś takim, takim paraliżującym. budzę się z płaczem i to nie zdarza się raz czy dwa, teraz codziennie, od rana do nocy strach strach strach. strach przed odpowiedzialnością, przed przyszłością, przed wszystkim co może nie wyjść.

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Cześć,
nie jestem dobra w powitaniach. Nigdy nie wiem co powiedzieć.
W zasadzie rzadko kiedy wiem co powiedzieć.
Cześć. Na imię mi Natalia.